Teatr „Wybrzeże” uważany jest za jeden z najważniejszych ośrodków teatralnych w Trójmieście i jedną z najciekawszych scen w Polsce. Instytucja powstała w 1946 roku. Jej główny gmach stoi w miejscu, w którym już w XVII wieku odbywały się uliczne widowiska, pisze gdansk-trend.eu.
Początki
Teatr „Wybrzeże” został zbudowany w stylu modernistycznym, zaprojektowany przez Lecha Kadłubowskiego i Daniela Olędzkiego. Oddana do użytku w 1967 roku modernistyczna bryła usytuowana została na Targu Węglowym – to właśnie tam w 1801 roku stanął zaprojektowany przez miejskiego architekta Carla Samuela Helda gmach Teatru Miejskiego nawiązujący formą do realizacji francuskiego neoklasycyzmu. Sam Targ miał dla miasta i jego mieszkańców znaczenie nie tylko ekonomiczno-handlowe, był bowiem od wieków miejscem jarmarcznych zabaw i festynów, a więc – jak powiedzielibyśmy dziś – zjawisk performatywnych. Dzisiejsze ulokowanie Teatru Wybrzeże jest więc niejako kontynuacją dawnych rytualno-wspólnotowych tradycji.
Okres powojenny
Druga wojna światowa nie oszczędziła budynku.Gmach spłonął, a jego pozostałości decyzją władz miasta zostały zburzone. Teatr jako instytucja odrodził się względnie szybko. Jego działalność, kontynuowana wówczas w Gdyni, rozpoczęła się uroczyście 220 listopada 1946 roku prapremierą „Homera i Orchidei” Tadeusza Gajcego, poety, który zginął w Powstaniu Warszawskim (a archiwalnym zaproszeniu jego nazwisko zapisano jako „Gayca-Topornicki”).

Reżyserem spektaklu został Iwo Gall. Artysta okazał się jednym z czołowych twórców teatralnej awangardy międzywojennej. W czasie swojej czteroletniej dyrekcji brał udział – jako inscenizator, reżyser bądź scenograf – w przygotowaniu ponad połowy ówczesnych premier. Jego plastyczne wizje mocno wpływały na kształt przedstawień.
Komponował przestrzeń teatralną w sposób architektoniczny, mocno zrytmizowaną kubistycznymi podestami, był daleki od scenicznego naturalizmu. Awangardowe podejście dostrzegalne było także w stosunku Galla do infrastruktury teatralnej, twórca uważał bowiem, że w teatrze nie powinno być ani lóż, ani kurtyny, a maszyneria teatralna powinna być zredukowana do minimum, ponieważ sprzęt sceniczny negatywnie wpływa na przekazywanie emocji przez artystów.
Aktor Zbigniew Gawroński, który do zespołu Wybrzeża dołączył w 1947 i tam też debiutował, pracę pod kierownictwem Galla wspominał tak: „W teatrze za dyrekcji Iwo Galla nie było inspicjenta, maszynistów sceny, ani suflera, jeśli ktoś z nas miał niedużą rolę, podpowiadał kolegom. Próby czytane prowadził zwykle asystent. Gall siedział wtedy w pierwszym rzędzie, zamyślony, jakby nieobecny. […] Dopiero gdy coś go wyjątkowo zainteresowało zdejmował marynarkę, zakasywał rękawy, wchodził na scenę i zaczynał coś opowiadać, pozornie nie związanego ze sceną. A opowiadał tak wspaniale, że dopiero, gdy kończył, orientowaliśmy się, że to ma nas wprowadzić w nastrój sztuki.”
Z Gdyni do Gdańska
Gdynia otrzymała nowy, wspaniały gmach teatralny, zaprojektowany przez architektów Daniela Olędzkiego i Józefa Chmiela z Politechniki Gdańskiej. Gmach był tak wielki, że urbaniści musieli poświęcić na jego lokalizację fragment ulicy Sienkiewicza, którą wjeżdżało się na Kamienną Górę i część Placu Grunwaldzkiego. Równolegle obok budowano Hotel „Gdynia”, więc krajobraz tej części śródmieścia uległ istotnym zmianom.

Gall zdołał zamienić początki Teatru Wybrzeże w sukces artystyczny. Jak pisał Walerian Lachnitt w publikacji z okazji dziesięciolecia istnienia Teatru, Gall toczył walkę o to, by Wybrzeże nie było teatrem prowincjonalnym „w obmierzłym znaczeniu tego słowa”. Już prapremiera sztuki Gajcego spotkała się z szerokim odzewem ze strony krytyki teatralnej. W kierowanej przez siebie instytucji reżyser-awangardzista wystawił także szereg innych bardzo dobrze przyjętych spektakli, takich jak „Balladyna” (1947), „Jak wam się podoba” (1947) czy „Wesele” (1948). Najgłośniejszym echem odbił się drugi z wymienionych spektakli, który w doskonały sposób łączył scenę elżbietańską z nowoczesnością.

W 1949 roku instytucja zaczęła funkcjonować pod obecną nazwą – Teatr „Wybrzeże” w Gdańsku. Po odejściu Galla i jego przeprowadzce do Łodzi Teatrem kierował Stanisław Kwaskowski – funkcję dyrektora artystycznego i naczelnego, a następnie kierownika artystycznego pełnił jednak krótko, bo do roku 1951. Do roku 1955 dyrektorem Wybrzeża był Tadeusz Rybowski. We wczesnych latach 50. na scenie Teatru kwitł realizm socjalistyczny, a przedstawienia były najczęściej kształtowane zgodnie z dość płasko pojętym naturalizmem. Przykład takiego schematyzmu stanowiła premiera dramatu produkcyjnego Leopolda Rybarskiego „W stoczni” w reżyserii Wiktora Biegańskiego (1951).
Kolejny dyrektor, aktor i pedagog Antoni Biliczak, sprawował tę funkcję przez niemal ćwierć wieku. Biliczak zajmował się jednak sferą organizacyjną i administracją sceny, a w trakcie jego wieloletniej dyrekcji o artystycznym kształcie Teatru decydowali kolejni kierownicy artystyczni, m.in.: Lidia Zamkow (1953–1954), Zygmunt Hübner (1956–1960), Jerzy Goliński (1960–1967), Tadeusz Minc (1967–1969), Marek Okopiński i Stanisław Hebanowski (1969–1980). Co ciekawe, jako dyrektor naczelny Teatru „Wybrzeże” Biliczak wciąż spełniał się jako aktor, występując w produkowanych tam spektaklach – między innymi u Konrada Swinarskiego, Barbary Kilkowskiej, Jadwigi Marso czy Jerzego Golińskiego.
Modernizacja późnego modernizmu
To Antoni Biliczak zainicjował odbudowę zniszczonego przez wojnę gmachu przy Targu Węglowym. Projekt opracowany w 1956 roku został zmaterializowany i oddany do użytku jedenaście lat później.
Budynek „Wybrzeża” o przykład architektury późnego modernizmu, o czym świadczy prosta, minimalistyczna bryła, przeszklona fasada i rytmiczna kompozycja okien. Niewielka kopuła – widoczna jedynie z oddalenia – stanowi nawiązanie do dawnej, neoklasycznej bryły budynku.

Już w kolejnym millennium gmach Wybrzeża doczekał się sporej przebudowy. W 2002 roku zrealizowano projekt Stanisława Fiszera i Jana Raniszewskiego – zmodernizowano wówczas scenę, widownię i foyer. W 2020 roku rozpoczął się gruntowny remont głównej części budynku. Praktycznie każdy element w teatrze został zmieniony lub wzmocniony, tak że jest to naprawdę gruntowny remont.
Działalność
Dokonania kolejnych kierowników artystycznych domagają się szerszego omówienia. Lidia Zamkow przyjechała do Teatru „Wybrzeże” z Krakowa z grupą młodych aktorów, wśród których znaleźli się między innymi Kalina Jędrusik i Zbigniew Cybulski. Reżyserka zrealizowała tutaj polską prapremierę „Barbarzyńców” Maksyma Gorkiego (1953) i „Tragedię optymistyczną” Wsiewołoda Wiszniewskiego (1955), którą udowodniła, że sztukę o rewolucji można wystawić w sposób nieschematyczny – z pełnymi ekspresji scenami zbiorowymi i zaznaczeniem ludzkiej indywidualności w procesie historycznym.

Po krótkim okresie zastoju i przeciętnej teatralnej produkcji w Gdańsku pojawił się Zygmunt Hübner, który – jak pisał Michał Misiorny – „proponował teatr otwarty i współczesny. Komponował repertuar odpowiadający na ogół wysokim wymaganiom, jednocześnie starał się, aby miał on zdecydowany wyraz problemowy i artystyczny (…)”. Hübner zaprosił do współpracy takich reżyserów, jak Bohdan Korzeniewski, Konrad Swinarski i Andrzej Wajda. Ostatni z wymienionych twórców na scenie Teatru Wybrzeże zrealizował swój reżyserski debiut, „Kapelusz pełen deszczu” Michaela Vinzenze’a Gazzo z Mirosławą Dubrawską i Zbigniewem Cybulskim (1959), przedstawienie odkrywcze, wypełnione ekspresyjnym, filmowym aktorstwem. W kształtowaniu repertuaru Hübner kładł nacisk na dramaturgię współczesną, głównie angielską i amerykańską. Swinarski wyreżyserował tutaj „Smak miodu” Shelagh Delaney (1959), spektakl spięty poetycką i metaforyczną klamrą, lecz w bardzo zdecydowany sposób ukazujący problematykę społeczną. Podobnie ostry i namiętny, ale równocześnie bardzo klarowny i zdyscyplinowany był spektakl Jerzego Golińskiego, „Zabawa jak nigdy” Williama Saroyana (1960) z wybitną rolą Edmunda Fettinga. Sam Hübner – po zrealizowaniu tutaj między innymi „Zbrodni i kary” na podstawie Fiodora Dostojewskiego (1958) – pożegnał się z gdańską sceną wybitną inscenizacją „Nosorożca” Eugene’a Ionesco (1960).
W czasie, kiedy sceną kierował Jerzy Goliński, w repertuarze znalazło się wielu autorów z niemieckiego obszaru językowego. Grano między innymi Bertolta Brechta, Friedricha Dürrenmatta i Maxa Frischa. Goliński był inscenizatorem, który upodobał sobie formułę teatru publicystycznego i politycznego, nierzadko opartego na faktomontażu. Za kadencji Tadeusza Minca powstało jedno z najwybitniejszych przedstawień Wybrzeża, wielki manifest teatru poetyckiego, czyli „Ulisses” Macieja Słomczyńskiego według Jamesa Joyce’a w reżyserii Zygmunta Hübnera ze scenografią Lidii Mintycz i Jerzego Skarżyńskiego oraz muzyką Stanisława Radwana, z wielkimi kreacjami aktorskimi Haliny Winiarskiej jako Molly i Stanisława Igara jako Blooma (1970).
Lata 70. pod kierownictwem artystycznym Okopińskiego i Hebanowskiego przyniosły kolejne zmiany repertuarowe. Na scenie Wybrzeża zaczęła dominować literatura o problematyce moralnej i egzystencjalnej. Hebanowski wyreżyserował między innymi „Czekając na Godota” Samuela Becketta (1970). W „Wybrzeżu” swoje spektakle realizowali także inni reżyserzy. Maciej Prus zainscenizował „Dziady” Adama Mickiewicza (1979), a Andrzej Wajda i Maciej Karpiński przygotowali „Sprawę Dantona” Stanisławy Przybyszewskiej (1980).
Kontrowersyjny lider
Bodaj najbarwniejszą i najszerzej komentowaną dyrekcją w następnych latach był okres 2000–2006, kiedy sceną kierował krytyk kulinarny i teatralny Maciej Nowak. Wcześniej, od 1993 roku był dyrektorem Nadbałtyckiego Centrum Kultury, gdzie – jak wspominał pisarz Stefan Chwin – „połączył tradycję biesiadowania z konsumowaniem sztuk”. Jego działalność „po swojemu” wzbudzała jednak wiele kontrowersji: część krytyki twierdziła, że zdołał wydobyć „Wybrzeże” z artystycznej zapaści ostatnich lat poprzedniego millennium, część zaś oskarżała go o wprowadzanie na słynną gdańską scenę „perwersji i zboczeń”. Niewątpliwie jednak o „Wybrzeżu” było w tamtych latach głośno. Nowak zapraszał do współpracy najciekawsze twórczynie i twórców młodego pokolenia – to za jego dyrekcji Jan Klata zrealizował głośny spektakl „H.” na terenie Stoczni Gdańskiej (2004). W Gdańsku pracowali wówczas także między innymi: Grażyna Kania, Michał Zadara, Agnieszka Olsten czy Monika Pęcikiewicz. Mimo niekwestionowanego ożywienia gdańskiej sceny, Nowakowi nie udało się utrzymać posady.

W 2005 roku decyzją marszałka województwa pomorskiego został odwołany ze swojego stanowiska, na które rozpisano konkurs. Oficjalną przyczyną miały być rosnące długi Teatru, nieoficjalnie mówiło się jednak o pozamerytorycznych powodach zwolnienia, czyli kontrowersyjnym wizerunku dyrektora i prowadzonej przez niego placówki.
Rekordy
Następnie instytucję kierował po konkursie reżyser Adam Orzechowski, który poprzednio dyrektorował Teatrowi Polskiemu w Bydgoszczy, gdzie zainicjował Festiwal Prapremier. Sam artysta zauważył, że mysli o teatrze jak o sprawnej machinie, dzięki której wszystkie marzenia twórców mogą być realizowane. Według niego „Teatr to jest takie miejsce. Tu mają się te czary dziać”.

Pod kierownictwem Orzechowskiego wystawiono wiele spektakli. Wśród nich są „Intymne lęki” na podstawie tekstu brytyjskiego autora Alana Ayckbourna (2006), adaptację tekstu „Broniewski” Radosława Paczochy (2014) czy „Sztukę” Yasminy Rezy (2020).
Teatr „Wybrzeże” dysponuje obecnie czterema scenami: Dużą Sceną w głównym gmachu przy Targu Węglowym, Sceną Malarnia, Sceną Kameralną przy ulicy Bohaterów Monte Cassino w Sopocie oraz Letnią Sceną usytuowaną w Pruszczu Gdańskim przy ulicy Zastawnej. Jak czytamy na stronie instytucji, w ostatnich latach mogła się ona pochwalić niemal stuprocentową frekwencją i rekordową liczbą nagród i wyróżnień na najważniejszych festiwalach.
Czas na przełom
W lutym 1979 roku władze województwa dyrekcję teatru powierzyły Andrzejowi Cybulskiemu, a uroczystego otwarcia nowej sceny dokonano 21 lipca. Teatr Muzyczny przeniósł się do nowego gmachu i w nim rozpoczął sezon artystyczny 1979/80. Dyrektor od początku podkreślał, że jego teatr nie będzie Broadway’em ani Wiedniem, w repertuarze dominowały więc sztuki polskie. Andrzej Cybulski, chociaż deklarował teatr „rezonansu społecznego” był w trudnej sytuacji. Spektaklem, który spełniał te warunki była wystawiona w grudniu 1980 roku Kolęda Nocka Ernesta Brylla i Wojciecha Trzcińskiego, w reżyserii Krzysztofa Bukowskiego, ze scenografią Mariana Kołodzieja. Zwróciła wtedy uwagę całej Polski na Gdynię i dodała skrzydeł zespołowi artystycznemu. Między sceną i widownią zaiskrzyły pozytywne emocje, poczucie jedności. Poprzeczka oczekiwań na kolejne wydarzenia artystyczne poszła w górę. Sami artyści mówili, że mierzą działalność i osiągnięcia teatru kategoriami artystycznymi.

Największy kapitał, potencjał i siła Teatru Muzycznego w Gdyni tkwiły jednak w jego sprawnym i wszechstronnie wyszkolonym zespole artystycznym, zasilanym co roku młodymi adeptami Studia Wokalno – Aktorskiego. Ten zespół wiedział też, co się gra za żelazną kurtyną. Pancerz polskich sztuk muzycznych, jaki Cybulski musiał teatrowi narzucić, uwierał nie tylko artystów. Andrzej Cybulski poddał się i pod koniec 1982 roku złożył rezygnację, zmuszony do niej przez ówczesne władze stanu wojennego. W teatrze zapanował kryzys.
Jerzy Gruza
Teatr Muzyczny, który znalazł się pod koniec 1982 roku na zakręcie, potrzebował prawdziwego wodza z autorytetem. Takiego, który wyszkolonych i doświadczonych artystów wyprowadzi z cienia, stworzy atrakcyjny repertuar, odzyska zaufanie widzów i sięgnie po nowe musicalowe zdobycze. Wkrótce okazało się, że nowym dyrektorem będzie wybitna postać Jerzy Gruza.
Artysta przyjechał do Gdyni w styczniu 1983 roku i był wulkanem energii. Najpierw zrobił przegląd kadr i możliwości zespołu w ,,Madame Sans – Gene” Marianowicza i Kisielewskiego. Wykorzystał kunszt aktorski Urszuli Polanowskiej, Józefa Korzeniowskiego i Kuby Zaklukiewicza, a młody, brawurowo grający zespół, prowadzony jego ręką, kipiał entuzjazmem.

Reżyser deklarował zdrowy eklektyzm gatunkowy i kontynuację formuły teatru poszukiwań. W lutym 1984 r. teatr wystawił Widma wg „Dziadów” Adama Mickiewicza z muzyką Moniuszki. Prace docenili specjaliści, bo otrzymali nagrody podczas Konfrontacjach Klasyki Polskiej w Opolu. Po raz pierwszy teatr muzyczny stanął tam w szranki na równi z teatrami dramatycznymi i osiągnął wielki sukces. To był dopiero początek
Tajemnica sukcesu
Jerzy Gruza umiejętnie wykorzystywał wielką przestrzeń na scenie i był mistrzem scen zbiorowych. Budziła też szacunek jego ogromna wrażliwość muzyczna. Po sukcesie Skrzypka musiały więc przyjść jego kolejne wielkie premiery: ,,My Fair Lady” (86), ,,Jesus Christ Superstar” (87), ,,Les Miserables” (89), ,,Człowiek z la Manchy” (91) i ,,Żołnierz Królowej Madagaskaru” (91).
Jerzy Gruza dzięki intuicji w obsadzaniu ról i doświadczeniu reżyserskim umożliwił rozwój artystyczny wielu adeptom Studia Wokalno – Aktorskiego. Za jego kadencji wspaniałe kreacje stworzyły młode solistki: Beata Andraszewicz, Katarzyna Chałasińska, Grażyna Drejska, Ewa Kuculis, Jolanta Mrotek, czy Elżbieta Mrozińska. Wśród solistów talent i klasę pokazali Dariusz Siastacz, Andrzej Śledź i Tadeusz Woszczyński.
Wraz z doświadczonymi w bojach musicalowych herosami – Józefem Korzeniowskim, Janem Wodzyńskim, Andrzejem Pieczyńskim, Krzysztofem Stasierowskim, Maciejem Dunalem, Grzegorzem Chrapkiewiczem czy Kubą Zaklukiewiczem – stanowili zespół wyśmienity. Wszystkich nie sposób tu wymienić, ale właśnie ten odpowiedni balans młodości i doświadczenia dawał wspaniałe rezultaty artystyczne.
Nowy czas
Po odejściu Jerzego Gruzy półtoraroczne kierownictwo artystyczne objął Wojciech Trzciński. W 1995 roku wybrano na stanowisko dyrektora Macieja Korwina, artystę z dużym doświadczeniem menedżerskim.
Na początek nowy dyrektor artystyczny wyreżyserował ,,Evitę” Andrew Lloyd Webera z kreacjami Doroty Kowalewskiej i Tomasza Steciuka.
W 1999 roku Maciej Korwin odważył się na konfrontację z legendą rock – opery ,,Jesus Christ Superstar” z 1987 roku, w reżyserii Jerzego Gruzy. Najciekawsze tytuły w Teatrze Muzycznym w Gdyni w tych latach wiążą się właśnie z młodymi twórcami. Wojciech Kościelniak fenomenalnie wyreżyserował ,,Hair” (1999) i ,,Sen nocy letniej” (2001).

Początek 2013 roku przyniósł Teatrowi bardzo trudne doświadczenie – Dyrektor Maciej Korwin zmarł nagle 10 stycznia. Jego obowiązki przejęli Bernard Szyc oraz Bogdan Gasik. Pod ich kierownictwem, 6 września, niezwykle udaną prapremierą ,,Chłopów” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka, otwarto ponownie Dużą Scenę.
W styczniu 2014 roku na stanowisko Dyrektora został powołany Igor Michalski, który pełni tę funkcję do dziś.





