Po uporaniu się ze zniszczeniami pozostawionymi przez II wojnę światową, nadszedł czas na odbudowę ważnego dla mieszkańców Trójmiasta aspektu kulturalnego – kinematografii. Lata 60. to prawdziwy rozkwit produkcji filmowej na polskim Wybrzeżu. Gdańsk, Gdynia i Sopot coraz częściej stawały się ulubionymi plenerami polskich reżyserów. Choć wcześniej mieszkańcy Trójmiasta wybierali głównie kino radzieckie i rodzime, na początku lat 60. tysiące widzów zaczęły przyciągać także produkcje z Hollywood. W tamtym czasie sam Gdańsk mógł pochwalić się ponad dwudziestoma kinami, jak podaje portal gdansk-trend.eu.
Trójmiasto jako plan filmowy
W latach 60. Trójmiasto tętniło życiem jako wielki plan zdjęciowy. W 1963 roku do Gdańska zawitała ekipa kultowej komedii romantycznej „Żona dla Australijczyka”. Reżyser Stanisław Bareja postanowił uwiecznić na taśmie najbardziej znane zakątki miasta. Kamery kręciły się między innymi przy Złotej Bramie, Katowni oraz słynnej Fontannie Neptuna. Część ujęć zrealizowano również w sąsiedniej Gdyni.
Na kolejnych filmowców mieszkańcy Trójmiasta nie musieli długo czekać. W ciągu następnej dekady w Gdańsku, Gdyni i Sopocie pracowało ponad dwadzieścia ekip filmowych i telewizyjnych. Zaledwie rok po premierze „Żony dla Australijczyka” nad Motławę przyjechali twórcy dramatu psychologicznego „Banda”. Obraz ten poruszał trudne problemy młodzieży z dysfunkcyjnych rodzin. W rolę główną wcielił się Maciej Damięcki. Zagrał Jurka – chłopaka, który opuszcza poprawczak i podejmuje pracę w Stoczni Gdańskiej.
To właśnie w Trójmieście swój filmowy debiut zaliczył wybitny polski aktor Edward Linde-Lubaszenko. W obrazie Kazimierza Kutza „Ktokolwiek wie…” z 1966 roku zagrał dziennikarza poszukującego zaginionej dziewczyny. W niektórych scenach spostrzegawczy gdańszczanie z łatwością rozpoznają ośrodek telewizyjny przy ulicy Mickiewicza.
W 1968 roku ulice Gdańska i Gdyni znów stały się scenerią filmową, tym razem dla produkcji „Ostatni po Bogu”. To trzymający w napięciu dramat psychologiczny opowiadający o kapitanie okrętu podwodnego, który musi pożegnać się ze służbą. Co ciekawe, na ekranie błyszczeli głównie aktorzy gdańskiego Teatru Wybrzeże, tacy jak Stanisław Michalski, Jerzy Dąbkowski czy Tadeusz Gwiazdowski.
Do Trójmiasta, a w szczególności do Sopotu i Gdańska, chętnie wracał ceniony reżyser Stanisław Różewicz. W kurorcie kręcił swój dramat psychologiczny „Echo”, z kolei wybrane sceny do jego głośnego historycznego obrazu „Westerplatte” powstawały bezpośrednio w Gdańsku.
Jak wyglądały trójmiejskie kina?

Przez pewien czas rolę letniego kina w Gdańsku pełnił stadion Lechii. Seanse pod chmurką cieszyły się popularnością, jednak w 1962 roku zrezygnowano z tej inicjatywy. Powód był prosty – w Trójmieście nie brakowało już miejsc, by cieszyć się X muzą. Sam Gdańsk dysponował imponującą bazą: działało tam dziewięć kin państwowych i jedenaście prywatnych.
Na początku lat 60. w Gdańsku wybudowano kultowe kino „Kosmos”. Filmowy boom nie omijał też Gdyni, gdzie w tym samym czasie swoje drzwi otworzyły kina takie jak „Warszawa”, „Atlantica” czy „Iskra”.
Dynamiczny rozwój sieci kin napędzał całą branżę i cieszył mieszkańców. Zyskali oni znacznie szerszy repertuar, idealny na wieczór po pracy czy weekendowy wypad z rodziną. Dzięki dużej dostępności sal magia kina stała się rozrywką dla każdego. Choć w latach 60. rodzime produkcje wciąż święciły w Trójmieście największe triumfy, sale pękały w szwach także na filmach z USA. Wśród największych hitów znalazły się: „Wojna i pokój”, „Przeminęło z wiatrem” (polska premiera w 1963 r.), „Karmazynowy pirat” oraz western „Rio Bravo”.
Szczyt popularności kinematografii przypadł na rok 1965. W skali całego kraju zorganizowano wtedy ponad 1,5 miliona seansów w salach kinowych. Jednak w kolejnych latach widownia zaczęła powoli topnieć. Prawdopodobną przyczyną tego zjawiska był dynamiczny rozwój telewizji, która zaczęła zatrzymywać Polaków w domach.
Czy telewizja wyparła kino?

Powojenna odbudowa gdańskiej telewizji nabrała tempa w 1952 roku. To właśnie wtedy wyemitowano pierwszy eksperymentalny program lokalny. Sześć lat później trójmiejscy telewidzowie mogli podziwiać występ solistki Zofii Janukowicz-Pobłockiej i pianistki Elwiry Hodinarovej, reprezentujących Państwową Operę i Filharmonię Bałtycką. Z kolei w 1959 roku uroczyście otwarto Gdański Ośrodek Telewizyjny.
Prawdziwa rewolucja w miejscowej stacji nadeszła jednak w latach 60. Wtedy po raz pierwszy lokalny program trafił na ogólnopolską antenę. Zorganizowano debiutancką transmisję z Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie oraz nawiązano bezpośrednie łącze z flagowym „Dziennikiem Telewizyjnym”. Co ciekawe, przed 1961 rokiem wszystkie materiały z Trójmiasta przeznaczone do ogólnopolskich serwisów trzeba było wysyłać samolotem do warszawskiej centrali!
Krokiem milowym dla gdańskiego oddziału Telewizji Polskiej było uruchomienie w 1962 roku Ośrodka Nadawczego w Chwaszczynie. W drugiej połowie dekady przy ulicy Sobótki w Gdańsku oddano do użytku ogromne studio. Dzięki niemu lokalni twórcy mogli produkować na miejscu prestiżowe spektakle Teatru Telewizji.
Lata 60. XX wieku to bez wątpienia wielki przełom w polskiej kinematografii po mrocznych, powojennych czasach. Była to zarazem złota era trójmiejskiej kultury. Wybrzeże, z jego fascynującą architekturą i malowniczymi krajobrazami, stało się magnesem przyciągającym najwybitniejszych reżyserów z całego kraju.





