Historia gdańskiego kompozytora Henryka Jabłońskiego

Muzyka dla jednych jest narzędziem twórczości, dla innych zawodem, a dla niektórych sposobem na odzyskanie więzi z domem. Właśnie tak odczuwał ją rodowity gdańszczanin – kompozytor Henryk Jabłoński. Zapamiętano go jako wszechstronnego muzyka, autora koncertów, symfonii i baletów. Jednak prawdziwą popularność przyniosły mu przeboje, które w epoce PRL-u brzmiały zewsząd, o czym opowiada strona gdansk-trend.eu.

Młode lata i początek kariery muzycznej polskiego kompozytora

Fotografia pochodzi z zasobów: https://gdansk.gedanopedia.pl/ 

Henryk Jabłoński – pod tym nazwiskiem kompozytor zdobył sławę w swoim kraju, lecz w chwili narodzin nazywał się zupełnie inaczej: Helmut Degler. Urodził się 3 listopada 1915 roku w rodzinie o niemieckich korzeniach w Gdańsku, a nazwisko Henryk Jabłoński przyjął po wojnie. 

Od najmłodszych lat Henryk dorastał w atmosferze miłości do muzyki. Jego rodzice grali na skrzypcach i tę pasję przekazali dzieciom, nic więc dziwnego, że po ukończeniu szkoły w 1931 roku młody Henryk zdecydował się na edukację muzyczną. Początkowo uczył się gry na wiolonczeli w Polskim Konserwatorium Muzycznym „Macierz Szkolna”, a następnie studiował kompozycję pod kierunkiem Wernera Schramma i Alfreda Paetscha. 

W 1935 roku zaczął pracę w rozgłośni radiowej Wolnego Miasta Gdańska, gdzie występował jako wiolonczelista i aranżer muzyki popularnej. Oprócz tego Henryk Jabłoński grał w radiowej orkiestrze kameralnej, która miała swoją siedzibę na Placu Zimowym. 

Po wybuchu II wojny światowej Henryk pracował w lokalach rozrywkowych Sopotu, znanego jako miejscowość uzdrowiskowa. To właśnie tam chętnie wypoczywali Niemcy podczas okupacji Trójmiasta. Mimo wojny w Sopocie zawsze było wielu ludzi, choć z napojów alkoholowych tamtejsze lokale oferowały jedynie piwo niskoprocentowe. Orkiestry grały jednak w Sopocie nieustannie, dzięki czemu Jabłoński mógł zarabiać na życie. Z pamiętników muzyka dowiadujemy się również o jego współpracy podczas wojny z orkiestrą rozrywkową Travers-Schöner. Kierowali nią bracia dyrygenci Walter i Eberhard Schöner, a orkiestra występowała przy gdańskiej rozgłośni radiowej. Solistą orkiestry był skrzypek Mario Travers, który przed wojną występował na scenach Mediolanu. Repertuar składał się głównie z muzyki tanecznej, aranżacji popularnych melodii operowych oraz znanych utworów klasycznych. W barach Gdańska i Sopotu popularnymi hitami orkiestry Travers-Schöner były utwory „Barcelona” oraz „Czarna Pantera”. 

Henryk poznał solistę orkiestry w jednym z sopockich barów. Gdański muzyk postanowił podarować znajomej dziewczynie piosenkę – sam napisał melodię, słowa i ją wykonał. Travers był świadkiem tego wydarzenia i pod wrażeniem talentu Jabłońskiego poprosił go o zgodę na włączenie tej piosenki do repertuaru swojej orkiestry. Henryk się zgodził, a z czasem sam dołączył do zespołu, ponieważ inni muzycy byli stopniowo mobilizowani na front i trzeba było ich zastąpić. Henryk Jabłoński nie został powołany do wojska, gdyż w dzieciństwie chorował na polio. 

Od drugiej połowy 1935 roku do 1945 roku Henryk Jabłoński napisał około 200 kompozycji, ale niestety żadna z nich nie przetrwała. Wszystkie prace spłonęły podczas radzieckich bombardowań Gdańska w marcu 1945 roku. 

Życie prywatne i zmiana nazwiska

Podczas wojny gdański kompozytor odnalazł swoją miłość i 15 lutego 1945 roku poślubił Charlottę Treder. Młodzi małżonkowie zamieszkali u rodziców Henryka, jednak miesiąc po ślubie na dom rodziny spadła bomba lotnicza. Całe centrum Gdańska stanęło w ogniu. 

Charlotte była wówczas w ciąży i na szczęście małżeństwu udało się uratować. Henryk wraz z ciężarną żoną uciekli ze zrujnowanej ulicy do kościoła Mariackiego, a stamtąd do gdańskiej dzielnicy Długie Ogrody (Langgarten), gdzie w piwnicy jednego z domów przeczekali zajęcie miasta przez wojska radzieckie. 

Jabłońskim urodziło się trzech synów, z których dwóch poszło w ślady utalentowanego ojca. Roman Jabłoński – wybitny polski wiolonczelista i pedagog, oraz Ludwik, który przeprowadził się do Austrii i został tam trębaczem.  

Po przyłączeniu Gdańska do Polski kompozytor odmówił wyjazdu do Niemiec. Zamiast tego przeszedł weryfikację obywatelstwa, powołując się na swoje polskie korzenie oraz imię i pochodzenie babci, Rozalii Jabłońskiej. 30 września 1948 roku oficjalnie zmienił nazwisko na Henryk Hubertus Jabłoński, a zmiana ta objęła całą jego rodzinę. W pozostaniu w Polsce i uniknięciu deportacji do Niemiec pomogły Henrykowi także znajomości z polskimi muzykami. O jednym z nich wspominał w swoich pamiętnikach – był to Tadeusz Tylewski, założyciel i dyrygent chórów „Moniuszko” i „Cecylia” oraz twórca Polskiego Towarzystwa Muzycznego w Gdańsku. Muzycy znali się jeszcze z czasów studiów w konserwatorium. 

Praca w powojennym Gdańsku

Tuż po zakończeniu wojny Henryk Jabłoński zaczął pracę w Orkiestrze Symfonicznej Filharmonii Bałtyckiej. Od 1947 roku współpracował z Orkiestrą Polskiego Radia pod dyrekcją Stefana Rachonia, dla której tworzył kompozycje rozrywkowe. W latach 1948–1953 kompozytor prowadził chór na Politechnice Gdańskiej, a od 1951 do 1954 – chór Technikum Budowy Okrętów. 

Oprócz tego Jabłoński nadal występował w barach, restauracjach i innych lokalach rozrywkowych Trójmiasta. W ciągu swojej kariery napisał ponad 400 kompozycji, a niektóre z nich stały się muzyką do popularnych polskich filmów. Do jego najsłynniejszych piosenek należą:

  • „Pierwszy siwy włos” (sł. Kazimierz Winkler);
  • „Bezdomne pocałunki” (sł. Jacek Kasprowy);
  • „Hej, chłopcy” (sł. Roman Sadowski);
  • „Nie jestem taka zła” (sł. Jacek Kasprowy);
  • „Pucybut z Rio” (sł. Jacek Kasprowy) i wiele innych.

Henryk Jabłoński zmarł 11 października 1989 roku, a jego żona Charlotte zmarła w 2013 roku. Małżeństwo spoczywa obok siebie na Cmentarzu Srebrzysko. 

Comments

.......